Mikołaj „Bagi” Bagiński w rozmowie z Rafałem Kowalskim w formacie „Kula VIVY!” uchylił rąbka tajemnicy na temat swojej drogi zawodowej, podejścia do pieniędzy i kulis prowadzenia biznesu. Influencer wrócił wspomnieniami do początków, ale nie unikał też konkretnych deklaracji dotyczących teraźniejszości. Dziś jego działalność to już nie jednoosobowy projekt, a rozbudowana struktura.
Mikołaj Bagiński biznes – 65 osób pracuje na sukces
Choć dla wielu jego działalność wciąż kojarzy się głównie z internetem, skala przedsięwzięcia może zaskakiwać.
„U nas pracuje 65 osób, fantastycznych osób” – przyznał otwarcie.
Jednocześnie Bagi wyraźnie dystansuje się od budowania wizerunku opartego na liczbach:
„Totalnie nie chciałbym się chwalić tym, że u nas pracuje tyle i tyle ludzi, że zawsze im więcej już zatrudniasz, tym jesteś tam większym biznesmenem, bo myślę, że totalnie nie o to chodzi”.
Z jego słów wybrzmiewa jedno – za sukcesem stoją ludzie, ale nie liczby definiują wartość projektu.
Pierwszy biznes Bagiego – koszulki i zarobek 100-120 złotych
Dziś mówimy o zespole, ale kiedyś wszystko zaczynało się od prostego pomysłu i działania na własną rękę.
„Mój pierwszy biznes to była sprzedaż koszulek streetwearowych. Sprowadzałem z Anglii koszulki przeróżnych limitowanych marek i sprzedawałem je na polskich grupach na Facebooku”.
To właśnie tam stawiał pierwsze kroki jako przedsiębiorca. Jak sam przyznał, zarobki były konkretne:
„Zarabiałem, tak nie wiem, ze 100-120 złotych per koszulka. No i tak się toczył biznes”.
Ten etap był przełomowy – moment, w którym po raz pierwszy „stał na dwóch nogach” i sam odpowiadał za swoje działania.
- TYLKO W VIVIE! Ta jedna lekcja od Madzi zmieniła jego podejście. Bagi szczerze o sukcesie i rzeczy, która przeraża go bardziej niż porażka
Od pomocy dziadkom do pracy w pizzerii
Zanim jednak pojawił się własny biznes, była codzienność i pierwsze obowiązki.
„Na pewno pomagałem babci wysłać paczki” – wspomina.
Rodzinny kontekst był istotny:
„Babcia sprzedawała wtedy części do telewizorów razem z moim śp. dziadkiem”.
Później przyszła praca, która – jak sam przyznaje – była lekcją życia:
„Praca w pizzerii wynikła z tego, że mój tata kazał mi pójść do pracy w gastro, żebym poznał wartość pieniądza”.
Zakres obowiązków? Bardzo szeroki:
„Od tego, że zbierałem naczynia, po to, że robiłem chleb czosnkowy, przez to, że wyciągałem pizzę z pieca”.
Co ważne, jasno określa kolejność tych doświadczeń:
„Najpierw było pomaganie babci, potem był mój biznes, a potem była praca w pizzerii”.
Czy Bagi jest milionerem? Jasna deklaracja
W rozmowie nie zabrakło też tematu pieniędzy. I tutaj padła bardzo konkretna odpowiedź:
„Nie mam miliona na koncie. Dlatego podkreślę, tak jak mówiłem w wywiadzie Wojewódzki&Kędzierski, że nie mam miliona na koncie i to jest mój mój największy flex”.
Influencer rozwija ten wątek:
„Nie mam też x mieszkań pod inwestycje kupionych. Aczkolwiek na pewno moje biznesy są bardzo dużo warte”.
I dodaje z wyraźnym dystansem:
„Ale jakoś tak nie szczycę się tym za bardzo i nie jest to dla mnie świetna podstawa”.
- TYLKO W VIVIE! Bagi ujawnia, co tak naprawdę zawdzięcza rodzicom. Gdyby nie oni, byłby zupełnie innym człowiekiem
Całe wideo znajdziecie na naszym YouTubie. Zapraszamy do oglądania.
View oEmbed on the source website
17 godziny temu
8






English (US) ·
Polish (PL) ·