Gdy na jaw wyszedł plan budowy ośrodka dla cudzoziemców, mieszkańcy Jachranki się zbuntowali. Nie wierzą, że zamieszkają u nich samotne kobiety z dziećmi. Grzmią, że pojawią się mężczyźni, którzy będą „budować meczety” i kraść, a wartość działek drastycznie spadnie. Burmistrz twierdzi, że robił, co mógł, aby plan powstrzymać. Jak jednak słyszymy, inna lokalizacja nie wchodzi w grę.
Starsza kobieta idzie opustoszałą ulicą. Po jednej stronie mija letniskowe domy, po drugiej dawny ośrodek, w którym zamieszkać mają cudzoziemcy. A konkretnie samotne kobiety i matki z dziećmi, najczęściej z Ukrainy, Białorusi i Rosji. – Jak tu przyjadą migranci, to nie wiadomo, co będzie. Strach jest. Matki z dziećmi to jeszcze, ale jak nie tylko one będą? – zastanawia się, ciągnąc wózek z zakupami po nieodśnieżonej drodze. – Kiedyś tu tacy szli, na podwórka zaglądali, a tu dużo starszych ludzi mieszka. Jak sobie taki starszy człowiek z młodym mężczyzną poradzi? Policja tu raczej rzadko przyjeżdża – zauważa.
– My tutaj nie chcemy żadnych uchodźców, żadnych Ukraińców. I koniec – obrusza się kolejna mieszkanka. – Tu nie ma człowieka, który by ich chciał! Nie ma. Przyjdą z dziećmi, a później będą nas okradać. Nie mam do nich żadnego zaufania – oświadcza.
Mieszkańcy pytają, dlaczego akurat u nich – w Jachrance – powstać ma ośrodek, skoro we wsi nie ma ani szkoły, ani większego sklepu spożywczego, ani przychodni, a autobusy do Serocka czy Legionowa jeżdżą co godzinę. Dojazd do Warszawy to kolejna godzina. Miejscowość powinna ich zdaniem żyć z turystyki, w końcu dwa duże hotele już stoją, wkrótce powstaną też termy i kolejny hotel znanej, luksusowej sieci. Alarmują, że cudzoziemcy turystów odstraszą.
– Niby są jakieś gwarancje, ale z drugiej strony nie wiadomo, co z tego wyjdzie – słyszymy w Jachrance. – Ludzie myślą, że będzie wszystko, co złe. Boją się napadów, że ich ziemia straci na wartości. Jesteśmy bardzo małą miejscowością, jak pojawi się ktoś obcy, zacznie się rozglądać, to każdy będzie myślał, że to włamywacz. Oczywiście są tacy, którym to nie przeszkadza, ale są też tacy, co krzyczą najgłośniej, że się nie zgadzają – stwierdza kolejna z mieszkanek.I choć we wsi wybuchł bunt, to urzędnicy zapowiadają, że zmiany planów nie przewidują.








English (US) ·
Polish (PL) ·