Drugi próg podatkowy to zmora pracownika. Nie trzeba dużo zarabiać, by się na niego załapać

11 godziny temu 6
ZIZOO.PL
Nikt nie chce płacić większych podatków. Przy rosnących pensjach przekroczenie drugiego progu podatkowego jest dla wielu Polaków coraz bardziej prawdopodobne. Ile trzeba zarabiać, by zamiast 19 proc. oddawać aż 32 proc. fiskusowi i jak tego uniknąć? Od stycznia 2026 roku płaca minimalna w Polsce wzrosła z 4666 zł do 4806 zł brutto. Pensje, nawet te wyższe, w większości z automatu też idą w górę. Wiele osób też dorabia, dostaje podwyżki i awanse na wyższe stanowiska. Przez to całościowy roczny dochód także rośnie. Stąd coraz więcej pracowników obawia się, że przekroczy mityczny limit, po którym trzeba płacić wyższy podatek. I zamiast cieszyć się z wyższych zarobków, zaczyna myśleć o tym, że może lepiej było nie brać tej premii... Czy rzeczywiście tak jest? Drugi próg podatkowy. Dlaczego ludzie się go boją? System progresywny sprawia, że osoby z wyższymi dochodami płacą wyższe podatki. Interesującym nas punktem granicznym jest 120 000 zł dochodu rocznie (przychód minus koszty uzyskania i składki społeczne). Poniżej tej kwoty oddajemy 12 proc. fiskusowi, ale każda złotówka zarobiona ponad ten limit jest już obciążona stawką 32 proc. Właśnie dlatego tak wielu Polaków z niepokojem liczy, ile zarobiło przez ostatni rok. Ten strach jest jednak przesadzony, bo mechanizm nie działa wstecz. "W praktyce wejście w próg oznacza więc wyższe opodatkowanie kolejnych zarobionych kwot, a nie cofnięcie się do wyższej stawki dla całego dochodu" – podkreśla portal Interia. To znaczy, że tylko nadwyżka ponad limit ma wyższe opodatkowanie. Zatem np. jeśli przez rok zarobiliśmy 130 000 zł, to tylko od 10 000 zł jest potrącane 32 proc. podatku. Pozostała kwota, czyli 120 000 zł, jest opodatkowana "po staremu", czyli 12 proc. Jeśli więc delikatnie przekroczymy próg, to praktycznie tego nie odczujemy. Różnica robi się zauważalna dopiero, gdy np. zarabiamy 300 000 zł i więcej. Ile trzeba zarabiać, żeby wpaść w drugi próg podatkowy? Przy standardowym etacie na umowie o pracę i jednym źródle dochodu, granicą jest zazwyczaj kwota ok. 11 900 zł brutto miesięcznie (ok. 8400 zł netto). To poziom, który po odliczeniu składek i kosztów uzyskania przychodu sumuje się właśnie do 120 000 zł dochodu rocznego. Moment przekroczenia limitu może niektórych zaskoczyć, bo wliczają się w to też dochody z innych źródeł. "Próg może wyjść na jaw dopiero w zeznaniu rocznym, gdy sumowane są dochody z kilku źródeł opodatkowanych skalą, na przykład z dwóch umów. W trakcie roku zaliczki mogły być liczone według 12 proc., bo każde źródło osobno mieściło się w limicie. Wówczas w rozliczeniu PIT pojawia się konieczność dopłaty podatku" – zauważa Interia. Jak uniknąć drugiego progu podatkowego w 2026 roku? Istnieją jednak sprawdzone i w pełni legalne metody, by zostać w pierwszym progu. Pozwalają obniżyć podstawę opodatkowania lub sam podatek. Dzięki nim nawet wysokie zarobki nie muszą się łapać na mniej korzystne zasady. Wspólne rozliczenie z małżonkiem, co jest najbardziej opłacalne, gdy partner zarabia znacznie mniej lub wcale. Korzystanie z ulg podatkowych, takich jak ulga na dziecko, termomodernizacyjna czy wpłaty na IKZE, które bezpośrednio odejmują się od dochodu. Przekazywanie darowizn na cele pożytku publicznego lub oddawanie krwi. Odliczanie składek członkowskich na rzecz związków zawodowych. Warto więc już teraz przeanalizować swoje finanse i zaplanować strategię podatkową przed nadchodzącym rozliczeniem z fiskusem. Odliczenie odpowiednich ulg i wspólny PIT mogą sprawić, że zamiast dopłacać tysiące złotych, możemy nawet jeszcze otrzymać zwrot podatku.
Przeczytaj źródło