Po emisji 3102. odcinka popularnego teleturnieju "Familiada" w sieci rozpętała się prawdziwa burza. W programie, w którym rywalizowały drużyny "Rada rodziców" oraz "Znajomi z pracy", najwięcej emocji wzbudziła finałowa rozgrywka. To właśnie wtedy Karol Strasburger, prowadzący od lat ten format, podjął decyzję o zmianie kolejności zadawania pytań podczas ostatniej rundy. Część widzów natychmiast zarzuciła produkcji nieprawidłowości, a niektórzy internauci posunęli się nawet do oskarżeń o oszustwo. Jak teraz do całego zajścia odnosi się prowadzący?
Karol Strasburger w ogniu krytyki widzów
Komentarze w mediach społecznościowych nie pozostawiały złudzeń. Wielu widzów uznało, że zmiana kolejności pytań mogła realnie wpłynąć na przebieg finału, a tym samym na zwycięstwo jednej z drużyn. Oskarżenia o manipulację i nieuczciwość padły zarówno pod adresem Karola Strasburgera, jak i całej produkcji programu. Odcinek natychmiast stał się jednym z najbardziej komentowanych w historii teleturnieju.
Skala komentarzy wokół odcinka zwróciła również uwagę producentów programu, którzy ustosunkowali się do zajścia w programie w oficjalnym oświadczeniu. Teraz do całej sytuacji odniósł się również sam Strasburger.
Karol Strasburger przerywa milczenie po aferze w "Familiadzie"
Karol Strasburger postanowił zabrać głos w sprawie afery programu, który prowadzi od lat. W rozmowie z "Faktem" wyraził zaskoczenie skalą krytyki oraz stanowczo podkreślił, że wszystkie jego decyzje podejmowane są wyłącznie w interesie zawodników.
Strasburger podkreślił, że pierwsze pytanie finałowe jest z zasady dłuższe i zabiera więcej czasu. Dlatego też, aby zawodnicy mieli szansę odpowiedzieć na jak najwięcej pytań w wyznaczonym czasie, prowadzący może wybrać inną kolejność ich zadawania.
W dalszej części rozmowy Karol Strasburger nie krył również oburzenia, podkreślając, że cała sytuacja to według niego próbą sztucznego wzbudzenia sensacji.
Zobacz także:

2 dni temu
9








English (US) ·
Polish (PL) ·