Ładujemy tak telefon i niszczymy baterię. Dziwi mnie, że mało się o tym mówi

1 dzień temu 6
ZIZOO.PL
Mało kto poświęca uwagę ładowaniu telefonu – ot, podłączamy go do ładowarki, gdy widzimy taką potrzebę. Z czasem bateria w smartfonie staje się coraz słabsza, co zrzucamy na naturalne zużycie. Tymczasem niewiele potrzeba, by wydłużyć jej żywotność. Oto najczęstsze błędy przy ładowaniu baterii. Wiele smartfonów tuż po zakupie potrafi wytrzymać nawet dwa dni na jednym ładowaniu. Z czasem bateria robi się coraz słabsza, aż w końcu zdarza się, że telefon rozładowuje się w kilka godzin. Przyczyn może być kilka. Jednym z powszechnych błędów jest ładowanie smartfona przez noc (poświęciliśmy temu osobny artykuł). Możemy też nieświadomie popełniać inny z "grzechów głównych". Wyjaśniamy popularne mity dotyczące podłączania telefonu do ładowarki. Wyeliminowanie ich pozytywnie wpłynie na kondycję baterii. Mity dotyczące ładowania telefonu Nie trzeba rozładować telefonu do zera, a później naładować do 100 procent Z pewnością niejednokrotnie o tym słyszeliście. W niektórych kręgach wciąż pokutuje przeświadczenie o konieczności całkowitego rozładowania telefonu, a później ładowania go do pełna. Są osoby przekonane o tym, że co najmniej pierwsze ładowanie nowego telefonu powinno odbyć się po jego całkowitym rozładowaniu. Obie te teorie to mit, w dodatku w ocenie ekspertów szkodliwy. Źródłem opisanych praktyk jest tzw. efekt pamięci w akumulatorach. Rzeczywiście, całkowite rozładowywanie i pełne ładowanie telefonu miało sens – ale kilkanaście lat temu, gdy korzystaliśmy z telefonów z klawiaturą. Obecnie w smartfonach stosuje się akumulatory litowo-jonowe lub litowo-polimerowe, a podobnym działaniem możemy skrócić żywotność baterii. Eksperci wskazują, że optymalny poziom naładowania baterii w telefonie wynosi od 20 do 80 procent. Nie powinniśmy więc nadmiernie rozładowywać telefonów. Doładowywanie telefonu po kilkanaście procent nie jest szkodliwe dla baterii Ten problem zna chyba każdy. Chcemy wyjść z domu, a telefon ma 30-40 procent baterii. Dla każdego urządzenia przewidziana jest określona liczba cykli ładowania, przed przekroczeniem której bateria zachowuje optymalną pojemność. W obawie o kondycję akumulatora nie chcemy doładowywać smartfona, więc zabieramy go ze sobą i... rozładowujemy, popełniając pierwszy z opisanych "grzechów". Więcej z tego szkody niż pożytku. Krótkie doładowanie telefonu nie jest liczone jako pełny cykl, nie powinno więc wpłynąć na utratę parametrów przez baterię. Lepiej nieco doładować smartfon, nawet przez kilkanaście minut, by po naszym powrocie do domu poziom naładowania baterii nie spadł poniżej 20 procent. Nie musisz całkowicie rozładowywać telefonu, którego nie będziesz już używać Kupujemy nowy smartfon, a co za tym idzie, nie zamierzamy już korzystać z poprzedniego modelu. Taki telefon często trafia na półkę w szafce lub do szuflady, stając się zapasowym urządzeniem, które "awaryjnie" trzymamy w domu. Zanim jednak odłożymy stare urządzenie, najpierw rozładowujemy je do zera... I tu popełniamy błąd. Najlepiej jest, gdy telefon, z którego nie będziemy korzystać, będzie naładowany mniej więcej do połowy. Wtedy możemy wyłączyć go i schować do szafki z innymi "przydasiami". Całkowite rozładowanie przez dłuższy czas jest szkodliwe dla baterii. Pamiętajmy, że nawet w wyłączonym telefonie bateria ulega powolnemu samorozładowaniu. Dobrze jest więc co jakiś czas (np. raz w miesiącu) sprawdzić stan naładowania akumulatora i w razie potrzeby doładować stary smartfon.
Przeczytaj źródło