Maja Chwalińska pojawiła się w studiu „Dzień dobry TVN” w czasie, gdy sportowe emocje po jej świetnym występie w Rolandzie Garrosie wciąż są świeże. Marcin Prokop i Dorota Wellman wrócili do obietnicy sprzed lat: tenisistka miała wrócić, gdy jej nazwisko pojawi się w kontekście turnieju wielkoszlemowego. Tym razem mówiła nie tylko o presji i kryzysach, ale też o hejcie i groźbach, które docierały do niej już jako nastolatki.
Maja Chwalińska odwiedziła studio „DDTVN” po turnieju w Paryżu. Przywitali ją owacjami
Powrót Chwalińskiej miał w sobie coś z domknięcia historii, która zaczęła się, gdy była jeszcze bardzo młoda. Prowadzący przypomnieli, że zapamiętali ją jako ambitną nastolatkę, a dziś do programu wróciła już po tym, jak w ostatnich tygodniach skupiła na sobie uwagę kibiców dzięki drodze aż do finału Rolanda Garrosa.
Gdy tylko tenisistka weszła do studia „Dzień dobry TVN”, pojawiły się gromkie brawa, a Prokop jasno dał do zrozumienia, że dla nich ten wynik jest zwycięstwem i że to właśnie ona była jedną z najjaśniejszych postaci turnieju.
Chwalińska zaznaczyła, że w tenisa gra od siódmego roku życia i że za tym, co widać na korcie, stoją lata pracy. Przyznała też, że w pewnym momencie jej marzenia o najwyższych szczytach w sporcie się posypały, a ona sama musiała wracać do celu małymi krokami, konsekwentnie, bez fajerwerków.
Maja Chwalińska opowiedziała o trudnych momentach. Walczyła z hejtem
W rozmowie wrócił wątek trudnych chwil z wcześniejszych lat kariery. Prokop zapytał o czas, gdy jako młoda dziewczyna potrafiła iść na kort z płaczem. Tenisistka nie próbowała tego pudrować. Podkreśliła, że przejście przez takie momenty było jej potrzebne, a dziś, patrząc na siebie sprzed lat, nie miałaby dla tamtej Mai żadnej złotej rady poza wsparciem i czułością.
Dorota Wellman nazwała jej historię tenisową bajką, ale Chwalińska szybko sprowadziła emocje na ziemię. Opowiadała, że sukces nadal brzmi dla niej trochę jak sen, bo wszystko potrafi zmienić się w krótkim czasie. Jednocześnie mocno wybrzmiało, że jeden turniej nie jest metą, tylko punktem wyjścia: jeśli chce, by takich momentów było więcej, musi nadal ciężko pracować i oswajać się z tym, że sport nie daje gwarancji.
Najmocniejszy fragment rozmowy dotyczył hejtu i presji, które potrafią rosnąć wraz z rozpoznawalnością. Chwalińska podkreśliła, że sportowcy mierzą się z falą komentarzy szczególnie wtedy, gdy pojawiają się porażki, a opinie z zewnątrz mogą dekoncentrować i odbierać pewność siebie. Dlatego, jak mówiła, najważniejsze jest trzymanie się głosów bliskich.
Prowadzący zwrócili uwagę, że w jej przypadku nie kończyło się na uszczypliwościach. Chwalińska potwierdziła, że dostawała pogróżki, w tym także życzenia śmierci, i że zaczęło się to, gdy miała 17 lat. Dodała, że takie wiadomości nie są w środowisku wyjątkowe, tylko rzadziej mówi się o nich głośno. Nie są to jedyne problemy, z jakimi się zmagała. Niedawno dowiedzieliśmy się, że Maja Chwalińska nie miała pieniędzy na nocleg podczas turniejów. Musiała prosić o pomoc.
Zobacz także:

4 dni temu
12







English (US) ·
Polish (PL) ·