Mieszkańcy Warszawy żegnają tragicznie zmarłego chłopca. Zniczy i zabawek przybywa z każdą godziną

3 tygodni temu 13
ZIZOO.PL

Data utworzenia: 20 stycznia 2026, 12:57.

Dramatyczne sceny rozegrały się w poniedziałek, 19 stycznia, na skrzyżowaniu ulic Zamienieckiej i Grochowskiej w Warszawie. Samochód osobowy wjechał w grupę pieszych, wśród których znajdował się 6-letni chłopiec. Niestety, mimo wysiłków ratowników dziecka nie udało się uratować. Zdarzenie wstrząsnęło nie tylko mieszkańcami stolicy. Zaraz po wypadku w miejscu tragedii zaczęły pojawiać się znicze, których z godziny na godzinę przybywa. Przechodnie zostawiają też kwiaty i pluszowe zabawki. Ktoś z bliskich postawił też zdjęcie chłopczyka...

Mieszkańcy Warszawy żegnają 6-letniego chłopczyka, który zginął w tragicznym wypadku na Grochowie. Foto: Andrzej Wójcik/Facebook, Aleksander Majdański / newspix.pl

Do wypadku doszło w poniedziałek tuż po godz. 15.00. Jak podaje stołeczna policja, 28-letnia kobieta kierująca fordem podczas skrętu w lewo nie ustąpiła pierwszeństwa toyocie jadącej ulicą Grochowską. W wyniku zderzenia toyota wypadła z pasa ruchu i uderzyła w grupę osób czekających przed przejściem dla pieszych.

Znicze i kwiaty. Tak Warszawiacy żegnają tragicznie zmarłego chłopczyka

W wyniku tego tragicznego zdarzenia poszkodowane zostały cztery osoby: trzy kobiety oraz sześcioletni chłopiec. Dziecko było reanimowane jeszcze na miejscu, jednak jego życia nie udało się uratować. Pozostałe trzy kobiety trafiły do szpitala.

Łódź. Kobieta zatrzaśnięta w windzie, w przychodni. "Ponad 10 godzin w pułapce"

Jak poinformowała Komenda Stołeczna Policji, zarówno 28-letnia kierująca fordem, jak i prowadzący toyotę mężczyzna byli trzeźwi w chwili wypadku. "Pomimo zaangażowania ratowników i lekarzy życia 6-letniego chłopca nie udało się uratować" – przekazali mundurowi w oficjalnym komunikacie.

Na miejscu tragedii pracowali policjanci, prokurator oraz biegły z zakresu ruchu drogowego. Decyzją prokuratora kierująca fordem oraz kierowca toyoty zostali zatrzymani.

Na miejscu zdarzenia już kilka godzin po tragedii pojawiły się znicze. Lampek przybywa z godziny na godzinę. Mieszkańcy Warszawy przychodzą na feralne skrzyżowanie, przystają w zadumie, niektórzy modlą się za duszę zmarłego chłopczyka. Inni zostawiają kwiaty. Ktoś z bliskich malca zostawił jego zdjęcie.

Takie rzeczy tylko w Polsce. Okradli kopalnię bursztynu pod Lubartowem

/12

Andrzej Wójcik/Facebook, Aleksander Majdański / newspix.pl

Miejsce wypadku, okolice Placu Szembeka.

/12

Andrzej Wójcik / Facebook

Na miejsce wypadku zjeżdżały służby: policja, straż pożarna i karetki pogotowia.

/12

Majdański Aleksander / newspix.pl

Chłopczyk był na miejscu reanimowany, trafił do szpitala. Stamtąd jednak przyszła najgorsza wiadomość: o jego śmierci.

/12

Majdański Aleksander / newspix.pl

Ktoś postawił tu zdjęcie chłopczyka, pojawiły się też maskotki.

/12

Majdański Aleksander / newspix.pl

6-latka nie udało się uratować.

/12

Majdański Aleksander / newspix.pl

Mieszkańcy Warszawy żegnają chłopca, który zginął w wyniku wypadku.

/12

Majdański Aleksander / newspix.pl

Mieszkańcy Warszawy stawiają znicze na miejscu tragedii.

/12

Marcin Obara / PAP

Do tragedii doszło w poniedziałkowe popołudnie.

/12

Mateusz Grochocki / East News

Życia 6-letniego dziecka nie udało się uratować.

/12

- / WAWA HOT NEWS 24

Tu doszło do tragicznego wypadku.

/12

- / WAWA HOT NEWS 24

Na miejscu lądował śmigłowiec LPR.

/12

Marcin Obara / PAP

Mieszkańcy Warszawy żegnają 6-letniego chłopczyka, który zginął w tragicznym wypadku na Grochowie.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Newsletter

Najlepsze teksty z Faktu! Bądź na bieżąco z informacjami ze świata i Polski

Zapisz się

Masz ciekawy temat? Napisz do nas list!

Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas!

Napisz list do redakcji

Przeczytaj źródło