Nie żyje 6-letni Tomek. Pani Halina wszystko widziała. "Wpadli w histerię"

3 tygodni temu 9
ZIZOO.PL

Data utworzenia: 21 stycznia 2026, 6:00.

Na Placu Szembeka w Warszawie wydarzyła się tragedia, której nie da się wytłumaczyć ani usprawiedliwić. 6-letni Tomek wspólnie z mamą wracał z przedszkola. Szli na tramwaj, który w 10 minut zawiózłby ich do domu. Razem z grupką przechodniów czekali na przejściu dla pieszych na zielone światło. Wtedy na skrzyżowaniu doszło do zderzenia dwóch aut. Jedno wypadło z jezdni i wjechało prosto w nich. Chłopiec zmarł w szpitalu. — Wracałam z pracy, stałam akurat na przeciwległych pasach, gdy doszło do tragedii — mówi "Faktowi" pani Halina. — Ludzie wpadli w histerię. Wszyscy płakali. Jedna z kobiet, ona Ukrainką była, tak mocno rozpaczała, że myślałam, że zemdleje — relacjonuje.

Na Placu Szembeka w Warszawie doszło do tragicznego wypadku, w którym zginął 6-letni chłopiec. Foto: Natalia Bet/Fak.pl, WAWA HOT NEWS 24, Marcin Obara / PAP

Do tragedii doszło 19 stycznia na skrzyżowaniu ulic Zamienieckiej i Grochowskiej. Wypadek częściowo został zarejestrowany przez monitoring. Na nagraniu widać, jak kierująca Fordem próbuje skręcić, gdy w jej samochód uderza jadąca z dużą prędkością Toyota. Po kolizji dachuje i wpada na grupę pieszych stojących przy przejściu. Najtragiczniejszy moment, w którym poszkodowany został chłopiec, nie został uchwycony przez kamerę.

Warszawa: dramat na Placu Szembeka. 6-letni chłopiec zginął pod kołami auta

6-latek był reanimowany na miejscu. Natychmiast trafił do szpitala. — Chłopiec został przywieziony w stanie śmierci dokonanej. Lekarze przez 30 minut prowadzili jeszcze reanimację. Niestety nie udała się — poinformował rzecznik Szpitala Dziecięcego im. prof. dr. med. Jana Bogdanowicza Mariusz Mazurek. Mama dziecka przeżyła, ma uszkodzoną rękę. Ranne zostały też dwie inne kobiety.

Na Placu Szembeka w momencie wypadku znajdowała się pani Halina. — Wracałam z pracy, stałam akurat na pasach naprzeciwko — mówi nam, wskazując na skrzyżowanie. — Nagle usłyszałam ogromny huk. Obok mnie stała grupka dzieci, zwróciłam im uwagę, aby uważały na siebie — mówi nam. — Ludzie wpadli w histerię. Wszyscy płakali. Jedna z kobiet, ona Ukrainką była, tak mocno rozpaczała, że myślałam, że zemdleje. Musiałam ją pilnować. Natomiast ja widziałam małą, wątłą osóbkę, to chyba chłopca do karetki nieśli — powiedziała "Faktowi".

Gdy byliśmy na miejscu tragedii, pani Halina dołączyła do osób, które zapalały znicze. — Przyszłam oddać chłopcu cześć. Całą noc nie mogłam spać. W pracy u mnie wszyscy się przejęli, byli jak mruki, w skupieniu chodzili. Mimo że nie znają tego dzieciątka — mówi.

Śledztwo i zarzuty dla kierowców

Jak poinformowała prokuratura, zarówno 28-letnia kierująca Fordem, jak i 48-letni kierowca Toyoty, usłyszeli zarzuty nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Prokuratura zarzuca kobiecie, że nie zachowała szczególnej ostrożności i nie ustąpiła pierwszeństwa podczas skrętu w lewo. Z kolei kierowca Toyoty miał nie dostosować prędkości do warunków panujących na drodze. Oboje byli trzeźwi w chwili wypadku.

— Podejrzany w tej sprawie mężczyzna nie przyznał się i odmówił składania wyjaśnień. Kobieta przyznała się i złożyła wyjaśnienia — przekazała 20 stycznia rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga prokurator Karolina Staros.

Dramatyczny wypadek na Grochowskiej. Problem trwa tu od lat

Badania od lat wskazują, że większość kierowców poruszających się Grochowską przekracza dozwoloną prędkość. — Oni tutaj pędzą nawet do stówy. Skrzyżowanie na Placu Szembeka jest jednym z najtrudniejszych, a skręt przy Żabce koszmarny. Od dawna go unikam i chodzę inną drogą — potwierdza pani Halina. — Mieszkam tu od 25 lat, a problem obserwujemy przynajmniej od kilku. Dziwię się, że nie ma tu fotoradarów — podkreśla.

Zaledwie kilka dni wcześniej radni Pragi-Południe sprzeciwili się zwężaniu ulic, w tym na ul. Grochowskiej, gdzie szerokość pasów miejscami przekracza nawet 4,5 metra – więcej niż na niektórych odcinkach autostrady A2. A zdaniem ekspertów automatyzacja pomiarów prędkości oraz zwężanie jezdni mogłyby znacząco poprawić bezpieczeństwo na drogach.

Jednak to nie wszystko. Mimo apeli samorządów, minister infrastruktury nie przywrócił im prawa do instalowania fotoradarów.

Zobacz także: Pacjentka zmarła po rutynowym zabiegu. Śledczy wskazują na gaz rozweselający

/9

- / WAWA HOT NEWS 24

Wypadek miał miejsce 19 stycznia 2026 r. na skrzyżowaniu ulic Zamienieckiej i Grochowskiej.

/9

Marcin Obara / PAP

Kierowcy obu pojazdów usłyszeli zarzuty nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym.

/9

Marcin Obara / PAP

Mieszkańcy od lat zgłaszają problemy z nadmierną prędkością na ulicy Grochowskiej, apelując o poprawę bezpieczeństwa.

/9

Marcin Obara / PAP

W sumie w wypadku uczestniczyło siedem osób, pięć odniosło obrażenia.

/9

- / WAWA HOT NEWS 24

Na miejscu pojawiło się pogotowie lotnicze.

/9

- / WAWA HOT NEWS 24

W tym miejscu zawsze jest dużo przechodniów, ponieważ tuż obok znajdują dwa przystanki tramwajowe. Obok działa też popularny bazarek, na który przyjeżdżają klienci z całej Pragi-Południe. Nie tylko Grochowa.

/9

Natalia Bet / Fakt.pl

Pani Halina była świadkiem wypadku. Dzień później przyszła na miejsce oddać chłopcu cześć.

/9

Natalia Bet / Fakt.pl

Pracownicy przedszkola pozostawili zdjęcie Tomka. Mieszkańcy pojawili się ze zniczami.

/9

Natalia Bet / Fakt.pl

Eksperci wskazują na potrzebę instalacji fotoradarów i zwężania jezdni w celu zmniejszenia ryzyka wypadków.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Newsletter

Najlepsze teksty z Faktu! Bądź na bieżąco z informacjami ze świata i Polski

Zapisz się

Masz ciekawy temat? Napisz do nas list!

Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas!

Napisz list do redakcji

Przeczytaj źródło