Nowe, koszmarne wieści po pożarze w Crans-Montana. Władze biją się w pierś

1 miesiąc temu 19
ZIZOO.PL

Data utworzenia: 10 stycznia 2026, 19:14.

Po tragicznym pożarze w alpejskim kurorcie Crans-Montana w Szwajcarii, w którym zginęło 40 osób, na jaw wychodzą nowe informacje. Władze miejscowości przyznały, że w lokalu, w którym pojawił się ogień, nie było kontroli przeciwpożarowej od 2020 r. — Doszło do zaniedbań — bije się w pierś wiceburmistrz Nicole Bonvin Clivaz.

Tragiczny pożar w barze w Crans-Montana. Foto: X, Lisa Leutner / Reuters

Ogień pojawił się w barze Constellation w miejscowości Crans-Montana w sylwestrową noc tuż po północy. W lokalu bawił się wówczas tłum młodych ludzi. Tragiczny pożar rozpoczął się najprawdopodobniej od świec typu "fountain candle" — fontann tortowych, które trzymano zbyt blisko sufitu. Zabudowa błyskawicznie zajęła się ogniem, a bar stał się śmiertelną pułapką. W pożarze zginęło 40 osób, a 119 zostało rannych, w tym dwie obywatelki Polski.

Czytaj także: Mieli zniknąć. To ich obwiniają o tragiczny pożar. Właściciele baru zabrali głos

Pożar baru w Crans-Montana. W lokalu nie było kontroli przeciwpożarowej od 2020 r.

Cały czas trwa śledztwo mające na celu wyjaśnienie dokładnych okoliczności tragedii. Już teraz na jaw wychodzą jednak nowe okoliczności. Burmistrz Crans-Montana przyznał podczas konferencji prasowej, że w barze Constellation nie przeprowadzono żadnej kontroli pod kątem ochrony przeciwpożarowej począwszy od 2020 r. W swoim wystąpieniu nie przeprosił za zaniedbanie, co wywołało oburzenie w Szwajcarii. Zrobiła to dopiero w sobotę, 10 stycznia, wiceburmistrz miejscowości Nicole Bonvin Clivaz.

— Nie ma usprawiedliwienia dla tego, że nie przeprosiliśmy. Kiedy jest się na linii ognia, czasem bywa się niezdarnym, ale dziś musimy to zrobić. Jesteśmy z rodzinami, jesteśmy z ofiarami, z osobami, które cierpią. W kwestii kontroli doszło do zaniedbań. Nie przeprowadziliśmy ich i przyznajemy to, bierzemy odpowiedzialność za to zaniedbanie — przyznała.

Według Nicole Bonvin Clivaz śledztwo w sprawie pożaru potrwa długo, ponieważ trzeba dotrzeć do całej dokumentacji dotyczącej lokalu.

Właściciel baru został aresztowany

Włoska agencja Ansa podała także za szwajcarską telewizją, że aresztowany w piątek, 9 stycznia, współwłaściciel lokalu, Francuz Jacques Moretti przyznał w trakcie przesłuchania, że wyjście awaryjne było zablokowane oraz to, że to on zainstalował na suficie dźwiękoszczelną piankę, która się zapaliła od sztucznych ogni przyczepionych do butelek z szampanem.

Moretti dodał również, że kiedy odblokował po wybuchu pożaru drzwi awaryjne od zewnątrz, właśnie przy nich znalazł ciała osób, które próbowały bezskutecznie wydostać się tamtędy.

On i jego żona Jessica są oskarżeni o nieumyślne spowodowanie śmierci i uszczerbku na zdrowiu oraz niemyślne wywołanie pożaru.

Według mediów nie jest wykluczone, że w najbliższych dniach postawiony im zostanie zarzut zabójstwa z zamiarem ewentualnym. To sytuacja, w której sprawca przewiduje możliwość, że jego postępowanie doprowadzi do śmierci człowieka i godzi się na to, choć nie jest to jego celem, ale mimo to kontynuuje działanie akceptując ten skutek.

(Źródło: PAP)

/7

- / X

Do tragedii doszło w Sylwestra.

/7

Lisa Leutner / Reuters

Zginęło 40 osób.

/7

- / X

Burmistrz przyznał, że w lokalu nie było kontroli przeciwpożarowej od 2020 r.

/7

- / X

119 osób zostało rannych.

/7

- / X

Bar zamienił się w śmiertelną pułapkę.

/7

- / X

Aresztowano właściciela lokalu.

/7

- / X

Pożar zaczął się od sztucznych ogni.

Przeczytaj źródło