Data utworzenia: 24 stycznia 2026, 20:00.
Kulisy sprawy, która miała miejsce przed dwoma laty, dopiero niedawno wyszły na jaw. Media opublikowały nagrania, na których widać bulwersujące zachowanie ratowników medycznych i lekarzy, którzy udzielali pomocy rannemu nastolatkowi w karetce. 19-letni Olek zmarł po dramatycznym incydencie w Grudziądzu. Teraz, dwa lata po tej tragedii milczenie przerwała jego mama. — Gdyby nie nagłośniono sprawy w mediach, najprawdopodobniej by ją umorzono — mówi "Faktowi" Małgorzata Shahbazyan podczas Marszu dla Olka, który odbył się 24 stycznia w Grudziądzu.
Jak doszło do tragedii? 24 stycznia 2024 r. policjanci z prewencji zwrócili uwagę na dwóch młodych mężczyzn – Olka oraz jego o dwa lata młodszego kolegę – przechodzących w pobliżu przejścia dla pieszych. Na widok radiowozu obaj zaczęli uciekać.
17-latek został zatrzymany po krótkim pościgu. Okazało się, że miał przy sobie niewielką ilość narkotyków. Olek natomiast, uciekając przed policjantami, próbował przeskoczyć przez ogrodzenie liceum. Zaczepił się o metalowe pręty i doznał poważnego urazu – rozdarcia tętnicy udowej. Policjanci natychmiast zdjęli go z ogrodzenia i powiadomili dyżurnego o jego stanie.
Grudziądz: dramatyczna interwencja i śmierć Olka. Są zarzuty wobec lekarzy
Mimo szybkiego wezwania pomocy, działania ratowników i lekarza w karetce oraz szpitalu budzą poważne kontrowersje. Z nagrań, które powstały w karetce wynika, że nastolatek przez kilkadziesiąt minut wykrwawiał się, wielokrotnie prosząc o pomoc i tlen. Jednak ani lekarz, ani dwóch ratowników nie reagowali na wołania pacjenta.
Olek, skuty kajdankami, leżał na noszach, podczas gdy ratownicy wycierali ręce ubrudzone krwią w jego ubranie. Poza tym podczas akcji ratunkowej doszło do poważnego błędu – rurka intubacyjna została wprowadzona nie do tchawicy, lecz do przełyku. Nie dość tego karetka wiozła nastolatka do szpitala bez użycia sygnałów świetlnych i dźwiękowych. Po dotarciu na miejsce, u Olka doszło do zatrzymania krążenia.
Kulisy tej wstrząsającej sprawy przedstawił w swoim reportażu dziennikarz "Uwagi" TVN, Tomasz Patora.
Zobacz także: Dawid Mirkowski ogląda własny atak na Nowym Świecie. "Ciosy były dziwne"
Grudziądz. Setki osób na marszu pamięci po śmierci 19-letniego Olka. Uczestnicy apelują do ministra sprawiedliwości
W sobotę 24 stycznia na Rynku w Grudziądzu zebrały się tłumy, aby wziąć udział w Marszu dla Olka. Podczas protestu skierowano apel do ministra sprawiedliwości o interwencję w sprawie śmierci chłopaka oraz innych młodych osób, które – jak podkreślano – zginęły w podobnych okolicznościach.
— Jestem tu, bo to nasz obywatelski obowiązek, aby walczyć oto, aby sprawiedliwość dosięgnęła osoby, którzy skrzywdzili Olka. Każdy człowiek nie zasługuje na to, aby został tak potraktowany — mówi "Faktowi" pani Barbara.
— Jak ktoś potrzebuje pomocy, powinien być traktowany równo — dodaje pan Patryk, który przyszedł na marsz wspólnie z synem.
— Olek został potraktowany w sposób nieludzki — ocenia Paweł Grabowski. — Fajnie byłoby, gdyby na miejscu tych ratowników były osoby empatyczne, które uratowałyby chłopaka. Bo na sto procent miał szanse na przeżycie. Te osoby minęły się z zawodem. Ich postępowanie było karygodne. Samo ich podejście i udowadnianie, że Olek jest przestępcą, a nie osobą, którą trzeba ratować, jest nie na miejscu — dodaje.
W pierwszych rzędach marszu szli najbliżsi zmarłego. — Nigdy nie powinniśmy się tu spotkać — mówi "Faktowi" Małgorzata Shahbazyan, mama Olka. I nie ukrywa, że ma żal oto, że sprawa śmierci jej syna wyszła na jaw, dopiero gdy nagłośniła ją "Uwaga" TVN.
— Niestety, ale obudziłam się, ufałam, że mam tak mocny materiał dowodowy, że sprawa się odbędzie. Teraz wszyscy widzimy, w jakim kierunku to wszystko szło, czyli najprawdopodobniej umorzenia — zaznacza.
Zobacz także: Śmierć dziecka na Placu Szembeka. Mieszkańcy ostrzegają od lat
/13
Marek Dembski / newspix.pl
W sobotę 24 stycznia 2026 r. ulicami Grudziądza przeszedł Marsz dla Olka.
/13
Marek Dembski / newspix.pl
W pierwszych rzędach szli najbliżsi zmarłego oraz rodzice z różnych miast Polski, których dzieci również zmarły po interwencjach policji.
/13
Marek Dembski / newspix.pl
Kulisy tej wstrząsającej sprawy przedstawił w swoim reportażu dziennikarz "Uwagi" TVN, Tomasz Patora.
/13
Marek Dembski / newspix.pl
Wydarzenie zgromadziło nie tylko rodzinę i przyjaciół Olka, ale także wielu mieszkańców miasta oraz osoby poruszone okolicznościami jego śmierci.
/13
Marek Dembski / newspix.pl
W marszu wzięło ponad dwa tysiące osób.
/13
Marek Dembski / newspix.pl
W tym miejscu Olek odniósł obrażenia, które wymagały pomocy ratowników.
/13
Marek Dembski / newspix.pl
Na miejscu, gdzie Olek nadział się na płot postawiono znicze.
/13
Marek Dembski / newspix.pl
/13
Marek Dembski / newspix.pl
Podczas interwencji Olek był niewłaściwie traktowany przez medyków. Zmarł.
/13
Marek Dembski / newspix.pl
Małgorzata Shahbazyan, mama Olka.
/13
Marek Dembski / newspix.pl
Pani Barbara jest matką i nie wyobraża sobie, aby tak potraktowano jej dzieci.
/13
Marek Dembski / newspix.pl
Pani Teresa w rozmowie z "Faktem" przyznała, że brakuje jej słów, na to, co się wydarzyło.
/13
Marek Dembski / newspix.pl
Pan Patryk i jego syn Jakub.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Newsletter
Najlepsze teksty z Faktu! Bądź na bieżąco z informacjami ze świata i Polski
Masz ciekawy temat? Napisz do nas list!
Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas!

2 tygodni temu
28








English (US) ·
Polish (PL) ·