Prawdę o C/2026 A1 (MAPS) poznamy w kwietniu. Jest jaśniejsza od Księżyca i zbliża się

1 dzień temu 8
ZIZOO.PL
Na niebie zbliża się gracz, jakiego dawno nie widzieliśmy. Kometa C/2026 A1 (MAPS) pędzi ku Słońcu po orbicie tak ryzykownej, że jej przyszłość rozgrywa się między widowiskiem stulecia a efektownym samounicestwieniem. Jeśli kometa C/2026 A1 (MAPS) przetrwa spotkanie z gwiazdą, może rozbłysnąć tak jasno, że przyćmi Księżyc w pełni i będzie widoczna gołym okiem nawet w środku dnia. A naukowcy już ostrzą sobie zęby, bo po gorącym przelocie międzygwiezdnego gościa 3I/ATLAS dostajemy właśnie kolejną szansę zajrzeć w kuchnię, w której wszechświat piecze planety. Kometa, o której marzą naukowcy i łowcy sensacji Kometa C/2026 A1 (MAPS) nie trafiła najpierw do katalogów wielkich obserwatoriów, lecz na monitory grupy miłośników astronomii. Korzystając zdalnie z teleskopu ustawionego w Chile, na skraju pustyni Atakama, wypatrzyli na głębokim niebie nowy, ledwo zauważalny obiekt, który chwilę później okazał się jednym z najbardziej obiecujących kometarnych kandydatów ostatnich dekad. Bardzo szybko okazało się, że to nie jest zwykła bryła lodu i pyłu, jakich w zewnętrznych rejonach Układu Słonecznego są miliardy. MAPS należy do legendarnej rodziny Kreutza – komet, które przelatują tak blisko Słońca, że dosłownie muskają jego atmosferę. To właśnie te obiekty w przeszłości dawały najjaśniejsze zjawiska kometarne w historii obserwacji, widoczne nawet w biały dzień. Astronomowie doskonale wiedzą, czym pachnie taki rodowód: ogromnym ryzykiem i jeszcze większym potencjałem. Z jednej strony wysoka szansa, że obiekt rozsypie się w kosmiczny pył, zanim w ogóle zdąży wyjść zza tarczy Słońca. Z drugiej to duże prawdopodobieństwo, że na kilka dni stanie się najjaśniejszym gościem na niebie po samej gwieździe. Jest o wiele jaśniejsza od Księżyca Jeśli C/2026 A1 przetrwa przejście przy Słońcu, zacznie się druga, znacznie przyjemniejsza część tej historii. Gigantyczne ilości lodu zaczną gwałtownie sublimować, tworząc spektakularny warkocz gazowo-pyłowy. Na scenę wejdzie wtedy efekt rozpraszania do przodu – zjawisko, w którym drobinki pyłu odbijają światło słoneczne w kierunku obserwatora, dramatycznie zwiększając jasność obiektu. Przy bardzo dobrych dla naukowców i obserwatorów warunkach kometa może stać się tak jasna, że będzie widoczna gołym okiem nawet w środku dnia, jako wyraźna, gwiazdopodobna plamka w pobliżu Słońca. Nocą z kolei mogłaby zyskać warkocz tak jasny, że Księżyc w pełni przestałby być oczywistym królem nieba. Jak zauważa Bogdan Stech z portalu Spider’s Web, historia zna już takie przypadki. Wielka kometa Ikeya-Seki z 1965 r., także należąca do rodziny Kreutza, była widoczna na dziennym niebie gołym okiem, a jej blask porównywano właśnie z pełnią Księżyca. Jeszcze dalej poszła kometa C/1882 R1, która była nawet stukrotnie jaśniejsza od księżycowej tarczy. MAPS dzieli z nimi wspólne geny – wszystkie są fragmentami dawnego, gigantycznego ciała, które rozpadło się ponad 2000 lat temu. Czy nowa kometa dołączy do elitarnego klubu wielkich komet, o których pisze się w podręcznikach? Za wcześnie, by stawiać na to pieniądze, ale nie za wcześnie, by zarezerwować sobie kilka kwietniowych wieczorów na obserwacje nieba. 3I/ATLAS – międzygwiezdny zwiastun wielkich pytań Na drugim planie tej historii majaczy jeszcze jeden bohater: międzygwiezdna kometa 3I/ATLAS, która niedawno przeleciała przez Układ Słoneczny i w odróżnieniu od MAPS ma już przeszłość poza naszym systemem. Ten obiekt nie należy do rodziny Kreutza i nie zapewni widowiska na skalę jaśniejszą od Księżyca, ale wykonał dla nauki inną, niezwykle ważną robotę. Dzięki obserwacjom przed i po zbliżeniu do Słońca astronomowie zdołali prześledzić, jak w jej komie zmieniają się emisje atomowego niklu i żelaza – ciężkich pierwiastków, które w kosmicznej kuchni są podstawą budowy skalistych planet. Do tej pory tak kompletny zestaw danych udało się zdobyć tylko dla jednej komety pochodzącej z naszego systemu. To otwiera drogę do porównań "przepisów" na planety w różnych układach. Obserwacje pokazują, że przynajmniej na poziomie zewnętrznych warstw lodowej skorupy komety międzygwiezdne mogą wyglądać chemicznie zaskakująco podobnie do tych lokalnych. Jednocześnie nowe analizy sugerują, że to, co widzimy, to warstwa mocno "upieczona" przez promieniowanie gwiazdy, a nie dziewiczy materiał z głębi jądra.
Przeczytaj źródło