Psy na mrozie, ludzie w szoku. Co się stało w schronisku "Kocham Psisko"?

1 miesiąc temu 27
ZIZOO.PL

Data utworzenia: 12 stycznia 2026, 13:49.

W internecie od kilku dni wrze. Dramatyczne zdjęcia psów, poruszające apele i akcje ratunkowe. Wszystko to dotyczy prywatnego schroniska dla zwierząt "Kocham Psisko" w Mąkosach Nowych pod Radomiem (woj. mazowieckie). Choć właściciel placówki już w połowie 2025 r. zapowiedział jej likwidację, dopiero mrozy i zdjęcia głodnych psów sprawiły, że sprawa poruszała tysiące osób.

Psy w schronisku „Kocham Psisko” pod Radomiem. W mrozie i niedostatku czekały na ratunek. Foto: ratujemyzwierzaki.pl/koniec-kocham-psisko / -

W ostatni weekend z całej Polski zaczęli zjeżdżać wolontariusze, fundacje i zwykli ludzie z pomocą: karmą, kocami, deklaracjami adopcyjnymi. Zareagowali także politycy. Poseł Łukasz Litewka oraz piosenkarka Doda wezwali do pilnej mobilizacji. W nocy z soboty na niedzielę na miejscu pojawiła się Fundacja Judyta oraz Pogotowie dla Zwierząt. Ci ostatni już wcześniej wywozili psy w najcięższym stanie. — Nie mogliśmy już czekać — mówi dla "Faktu" Grzegorz Bielawski.

260 psów w trudnych warunkach

W schronisku przebywało ostatnio ok. 260 psów. Według relacji organizacji pomocowych, ok. 40–50 z nich było skrajnie niedożywionych, pozostałe wykazywały objawy zaniedbania. — Część psów była odwodniona, przemarznięta, w miskach nie było wody, bo zamarzała. Na miejscu nie ma bieżącej wody — relacjonuje przedstawiciel Pogotowia dla Zwierząt. Pomaga lokalna straż pożarna, która dowozi wodę w mauzerach. Organizacje z całej Polski oferują karmę i transport.

Właściciel schroniska, Robert Piątek, już wcześniej ogłosił zakończenie działalności placówki. Jego oświadczenie z połowy 2025 r. jasno wskazywało, że z dniem 31 grudnia schronisko zostanie zamknięte na dobre. — Przerosła nas sytuacja finansowa. Wydaliśmy wszystko, co mieliśmy. Z końcem roku wygasły wszystkie umowy z gminami — przyznał.

Placówka działała od 2018 r. i, według właściciela, pomogła w znalezieniu domów dla ok. 2 tys. zwierząt. W ostatnich miesiącach wszystko jednak zaczęło się psuć. — Zawsze byłem ostrożny w wydawaniu psów do adopcji. Sprawdzałem domy, nie zgadzałem się na byle co. Ale system tego nie wytrzymuje. Mamy setki psów, a pieniędzy nie starcza nawet na leczenie — mówił Piątek w jednej z rozmów.

Głos samorządu: wiedzieliśmy, ale...

W sprawę zaangażował się także samorząd. Wójt gminy Jastrzębia, Wojciech Ćwierz, w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" przyznaje: — O sytuacji wiedzieliśmy od miesięcy. Pan Robert był bardzo oddany psom, ale warunki go przerosły. Nowych psów formalnie nie mógł już przyjmować od grudnia. Decyzję w tej sprawie wydał powiatowy lekarz weterynarii. Problem w tym, że nie odebrał oficjalnie pisma. To znaczy, że decyzja nie obowiązywała formalnie.

Wójt zapewnia, że monitorowano sytuację: — Byłem na miejscu. Psy były zadbane na tyle, na ile pozwalały warunki. Nie widzieliśmy zagrożenia życia. Ale pomoc była potrzebna i zorganizowaliśmy ją, również we współpracy z OSP.

Odpowiedzialność i emocje

Robert Piątek nie zaprzecza, że sytuacja go przerosła. W jednym z rozmów przyznał, że "nie ma co ukrywać, jesteśmy w długach". Dodał że schronisko choć formalnie zamknięte, będzie działać dopóki ostatni nasz pies nie znajdzie nowego domu.

Na Instagramie opublikował apel o pomoc: rzeczową i finansową, by zapewnić opiekę zwierzętom do momentu adopcji. W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” przyznał, że nie zgadza się z opiniami, że zwierzęta były zaniedbane, i uważa, że sprawa została nagłośniona w sposób krzywdzący, to jednocześnie przyznał: — Tak naprawdę apelowaliśmy już wcześniej, ale bez efektu. Dopiero akcja posła Litewki i Dody przyniosła skutek. Mam żal do nich, bo mówili o złych warunkach w schronisku, a żadne z nich w nim nie było. Wybuchła w internecie niepotrzebna histeria — stwierdził. Nie zaprzecza jednak, że cała akcja pomogła nagłośnić problem i uruchomić realną pomoc.

Jednocześnie pojawiły się głosy o możliwym zawiadomieniu do prokuratury. — Rozważamy złożenie doniesienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa — stwierdza Grzegorz Bielawski w Pogotowia dla Zwierząt. — Psy były w złym stanie. Schronisko miało wyposażenie, ale nie miało opieki. A to nie to samo.

Pomoc ruszyła, ale to dopiero początek

Do dziś ze schroniska odebrano kilkadziesiąt psów. Część trafiła do fundacji, inne zostały zaadoptowane. Najcięższe przypadki leczone są w specjalistycznych klinikach. Na miejscu wciąż pracują wolontariusze, którzy karmią zwierzęta i starają się poprawić warunki. Pracownicy organizacji mówią jasno: bez presji społecznej i medialnej psy mogłyby zamarznąć.

Zobacz też:

Suzuki utknęło na skutym lodem jeziorze. Kierowca przepadł

Nie żyje genialna małpa. Pomogła zrewolucjonizować naukę

/13

ratujemyzwierzaki.pl/koniec-kocham-psisko / -

Psy w schronisku „Kocham Psisko” pod Radomiem. W mrozie i niedostatku czekały na ratunek.

/13

ratujemyzwierzaki.pl/koniec-kocham-psisko / -

Taki widok zastały organizacje w schronisku.

/13

Kocham Psisko - Psy do adopcji / Facebook

Wolontariusze odebrali ponad 30 zwierzat.

/13

ratujemyzwierzaki.pl/koniec-kocham-psisko / -

Skrajnie wychudzony pies przy budzie.

/13

ratujemyzwierzaki.pl/koniec-kocham-psisko / -

Stłoczone psy w klatce. W tle zalegające odchody.

/13

Kocham Psisko - Psy do adopcji / Facebook

Pies przygotowywany do transportu. Organizacje ratunkowe rozpoczęły wywożenie zwierząt w najgorszym stanie.

/13

ratujemyzwierzaki.pl/koniec-kocham-psisko / -

Codzienność w zamykanym schronisku.

/13

Kocham Psisko - Psy do adopcji / Facebook

Zziębnięty pies w metalowej klatce.

/13

ratujemyzwierzaki.pl/koniec-kocham-psisko / -

Pies w ciężkim stanie, odwodniony i zaniedbany.

/13

ratujemyzwierzaki.pl/koniec-kocham-psisko / -

Wolontariusz z wychudzonym psem. Na miejscu potrzeba było nie tylko pomocy, ale i determinacji.

/13

ratujemyzwierzaki.pl/koniec-kocham-psisko / -

Psy zamknięte w ciasnej klatce.

/13

ratujemyzwierzaki.pl/koniec-kocham-psisko / -

Pies tulony przez ratownika. W końcu trochę ciepła i troski.

/13

ratujemyzwierzaki.pl/koniec-kocham-psisko / -

Wycieńczony pies u weterynarza.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Newsletter

Najlepsze teksty z Faktu! Bądź na bieżąco z informacjami ze świata i Polski

Zapisz się

Masz ciekawy temat? Napisz do nas list!

Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas!

Napisz list do redakcji

Przeczytaj źródło