Syn zabił matkę. "Prawie złamałem kręgosłup, wrzucając matkę do Wisły"

11 miesięcy temu 96
ZIZOO.PL

Trzymałem kilka minut poduszkę na jej twarzy, potem odpuszczałem, żeby sprawdzić, czy matka oddycha. Musiałem to powtarzać cztery razy, bo ciągle żyła – wyjaśnia prokuratorowi widoczny na ekranie telewizora 26-letni oskarżony Karl Pfeffer (zgadza się na podanie nazwiska), obywatel USA.

Zapytany, co zrobił z ciałem Gretchen P., nie szczędzi szczegółów: – Nogi przeciąłem w kolanie. Ale i tak okazały się za długie. Rąk nie ciąłem, bo zginały się w łokciach. Osobno zapakowałem tułów i głowę. Jedna z paczek ważyła nawet 80-90 kg, bo do środka włożyłem jeszcze duże kamienie. Prawie złamałem sobie kręgosłup, wrzucając matkę do Wisły. Na moście, w okolicy Nowego Dworu Mazowieckiego, z którego spadły zwłoki, zostawiłem różaniec z krzyżykiem. Przywiązałem go do barierki.

Przeczytaj źródło