– Z perspektywy obywateli – mówiąc nieco marketingowo – dla wizerunku Służby Ochrony Państwa ta ostatnia "karuzela kadrowa" nie wygląda dobrze – mówi w rozmowie z naTemat dr Bartosz Maziarz, ekspert ds. bezpieczeństwa. Czy można liczyć jeszcze na służby?
Zobacz także: Afery w SOP: przypadki czy efekt politycznej karuzeli?
Aleksandra Tchórzewska: W SOP dymisje, funkcjonariusz z zarzutem zabójstwa i usiłowania zabójstwa kilku osób, inny miał grozić dziennikarzowi TV Republika. W strukturach MON z kolei szpieg. Co możemy powiedzieć o kondycji naszych służb?
Dr Bartosz Maziarz, ekspert ds. bezpieczeństwa: To, że pojawiają się informacje o zatrzymaniach osób związanych z obcą agenturą, jakkolwiek to zabrzmi, jest w istocie zjawiskiem naturalnym. Gra wywiadów trwa nieustannie, szczególnie w obecnej sytuacji geopolitycznej, w jakiej znajduje się Polska i nasz region. Takich incydentów może być nawet więcej.
Warto pamiętać, że opinia publiczna dowiaduje się o sprawach wywiadowczych dopiero na samym końcu procesu. Zatrzymanie podejrzanych osób to efekt długotrwałej, żmudnej pracy: przygotowań, zbierania materiałów i prowadzenia śledztw przez służby specjalne. Moment zatrzymania, który trafia do mediów wraz z oficjalnym komunikatem, jest w istocie "wisienką na torcie" całej operacji.
Czyli polskie służby działają sprawnie?
Zapewniam, że polskie służby działają sprawnie i mają dziś wyjątkowo dużo pracy, zwłaszcza w kontekście trwającego od kilku lat konfliktu hybrydowego, któremu jesteśmy nieustannie poddawani.
Natomiast osobną kwestią są ostatnie wydarzenia w Służbie Ochrony Państwa – incydenty, o których było głośno w mediach oraz zmiany personalne.
Trzeba jednak zaznaczyć, że rotacje kadrowe w tego typu instytucjach nie są niczym nadzwyczajnym i same w sobie nie świadczą o systemowym kryzysie.
Czyli fakt, że udało się wykryć i zatrzymać agenta obcego wywiadu, należy uznać za dobrą wiadomość? Możemy spać spokojnie?
Jako społeczeństwo musimy sobie uświadomić, że żyjemy w innych czasach, że bezpieczne czasy się skończyły. W obecnej sytuacji geopolitycznej doniesienia o zatrzymaniach osób podejrzanych o współpracę z obcymi wywiadami będą pojawiać się coraz częściej.
Wróćmy do SOP. Dymisja komendanta Jaworskiego, czystka kadrowa i teraz kolejne doniesienia. Możemy mówić o problemach kadrowych czy szerszych wątpliwościach dotyczących sposobu rekrutacji, czy funkcjonowania SOP?
Takie zjawiska są cechą znamienną polskich służb w ogóle – policji, SOP, straży pożarnej czy służb specjalnych. Każda zmiana władzy pociąga za sobą zmiany personalne, oceniane bardzo różnie.
Z perspektywy obywateli – mówiąc nieco marketingowo – dla wizerunku Służby Ochrony Państwa ta ostatnia "karuzela kadrowa" nie wygląda dobrze.
Tymczasem SOP jest służbą specyficzną. Jej zadania są jasno określone – ochrona najważniejszych osób w państwie oraz zagranicznych delegacji. To formacja, o której na co dzień wiemy niewiele: widzimy ją jedynie w tle oficjalnych wizyt i wydarzeń państwowych.
Dopiero teraz do opinii publicznej zaczynają docierać informacje o jej wewnętrznych problemach – i niestety są to informacje, które mogą budzić zastanowienie, że coś niedobrego się zadziało i pytania o stabilność kadrową tej służby.
Jeśli ktoś, kto ma stać na straży bezpieczeństwa, a zaczyna zachowywać się jak oprawca, to w przypadku tej formacji jest to sygnał szczególnie alarmujący.
Oczywiście, ale nie możemy tutaj stawiać znaku równości. Pojawienie się pewnych incydentów nie rzutuje moim zdaniem na całą formację – nie możemy "wylewać dziecka z kąpielą".
W każdej służbie, instytucji czy organizacji znajdą się osoby, które sprawiają trudności, mają problemy albo dopuszczają się przestępstw – niezależnie od charakteru pracy. Każda służba mundurowa rządzi się swoimi prawami, a poziom stresu w takich zawodach jest bardzo wysoki. Takie są realia pracy w Służbie Ochrony Państwa, policji, straży pożarnej czy w ratownictwie medycznym.
Każda z tych instytucji dysponuje mechanizmami nadzoru – są osoby i zespoły odpowiedzialne za wykrywanie incydentów czy problemów psychologicznych funkcjonariuszy.
Jednak biorąc pod uwagę skalę zatrudnienia, nie można oczekiwać, że każdy pojedynczy przypadek zostanie wychwycony. Podobne sytuacje miały miejsce w policji czy innych służbach – to kwestia rachunku prawdopodobieństwa.
To, że ostatnio dochodziło do incydentów w Służbie Ochrony Państwa, nie oznacza automatycznie, że cała formacja funkcjonuje źle. Nie można też wnioskować, że politycy czy inne osoby chronione przez tę służbę są gorzej chronieni.
Czyli mówimy tu o incydentach? I kto za to wszystko odpowiada?
Dymisje już mamy. W związku z tym, co się dzieje, zostaną też wprowadzone kroki zaradcze: zwiększone kontrole, większy nacisk na testy psychologiczne i ocenę przydatności do służby. Nie wierzę, że tego typu sytuacje mogą zostać "zamiecione pod dywan". To już nie są czasy, w których coś takiego byłoby możliwe.
Odpowiednie wnioski na pewno zostaną wyciągnięte, ale pytanie o szczegółowe działania proszę kierować do służb.
Takie trudności w służbach pojawiają się również w innych krajach?
Tak, bo to jest czynnik ludzki. Niezależnie od kraju czy służby, takie sytuacje miały miejsce, mają miejsce i prawdopodobnie będą miały miejsce w przyszłości. Bo wszyscy jesteśmy ludźmi.
W każdej organizacji mogą zdarzyć się osoby, które nie powinny pełnić określonych funkcji lub zajmować danego stanowiska, a często dowiadujemy się o tym dopiero po fakcie. Trzęsienie ziemi w SOP i szpieg w MON. Czy powinniśmy się martwić o nasze służby?
– Z perspektywy obywateli – mówiąc nieco marketingowo – dla wizerunku Służby Ochrony Państwa ta ostatnia "karuzela kadrowa" nie wygląda dobrze – mówi w rozmowie z naTemat dr Bartosz Maziarz, ekspert ds. bezpieczeństwa. Czy można liczyć jeszcze na służby?
Zobacz także: Afery w SOP: przypadki czy efekt politycznej karuzeli?
Aleksandra Tchórzewska: W SOP dymisje, funkcjonariusz z zarzutem zabójstwa i usiłowania zabójstwa kilku osób, inny miał grozić dziennikarzowi TV Republika. W strukturach MON z kolei szpieg. Co możemy powiedzieć o kondycji naszych służb?
Dr Bartosz Maziarz, ekspert ds. bezpieczeństwa: To, że pojawiają się informacje o zatrzymaniach osób związanych z obcą agenturą, jakkolwiek to zabrzmi, jest w istocie zjawiskiem naturalnym. Gra wywiadów trwa nieustannie, szczególnie w obecnej sytuacji geopolitycznej, w jakiej znajduje się Polska i nasz region. Takich incydentów może być nawet więcej.
Warto pamiętać, że opinia publiczna dowiaduje się o sprawach wywiadowczych dopiero na samym końcu procesu. Zatrzymanie podejrzanych osób to efekt długotrwałej, żmudnej pracy: przygotowań, zbierania materiałów i prowadzenia śledztw przez służby specjalne. Moment zatrzymania, który trafia do mediów wraz z oficjalnym komunikatem, jest w istocie "wisienką na torcie" całej operacji.
Czyli polskie służby działają sprawnie?
Zapewniam, że polskie służby działają sprawnie i mają dziś wyjątkowo dużo pracy, zwłaszcza w kontekście trwającego od kilku lat konfliktu hybrydowego, któremu jesteśmy nieustannie poddawani.
Natomiast osobną kwestią są ostatnie wydarzenia w Służbie Ochrony Państwa – incydenty, o których było głośno w mediach oraz zmiany personalne.
Trzeba jednak zaznaczyć, że rotacje kadrowe w tego typu instytucjach nie są niczym nadzwyczajnym i same w sobie nie świadczą o systemowym kryzysie.
Czyli fakt, że udało się wykryć i zatrzymać agenta obcego wywiadu, należy uznać za dobrą wiadomość? Możemy spać spokojnie?
Jako społeczeństwo musimy sobie uświadomić, że żyjemy w innych czasach, że bezpieczne czasy się skończyły. W obecnej sytuacji geopolitycznej doniesienia o zatrzymaniach osób podejrzanych o współpracę z obcymi wywiadami będą pojawiać się coraz częściej.
Wróćmy do SOP. Dymisja komendanta Jaworskiego, czystka kadrowa i teraz kolejne doniesienia. Możemy mówić o problemach kadrowych czy szerszych wątpliwościach dotyczących sposobu rekrutacji, czy funkcjonowania SOP?
Takie zjawiska są cechą znamienną polskich służb w ogóle – policji, SOP, straży pożarnej czy służb specjalnych. Każda zmiana władzy pociąga za sobą zmiany personalne, oceniane bardzo różnie.
Z perspektywy obywateli – mówiąc nieco marketingowo – dla wizerunku Służby Ochrony Państwa ta ostatnia "karuzela kadrowa" nie wygląda dobrze.
Tymczasem SOP jest służbą specyficzną. Jej zadania są jasno określone – ochrona najważniejszych osób w państwie oraz zagranicznych delegacji. To formacja, o której na co dzień wiemy niewiele: widzimy ją jedynie w tle oficjalnych wizyt i wydarzeń państwowych.
Dopiero teraz do opinii publicznej zaczynają docierać informacje o jej wewnętrznych problemach – i niestety są to informacje, które mogą budzić zastanowienie, że coś niedobrego się zadziało i pytania o stabilność kadrową tej służby.
Jeśli ktoś, kto ma stać na straży bezpieczeństwa, a zaczyna zachowywać się jak oprawca, to w przypadku tej formacji jest to sygnał szczególnie alarmujący.
Oczywiście, ale nie możemy tutaj stawiać znaku równości. Pojawienie się pewnych incydentów nie rzutuje moim zdaniem na całą formację – nie możemy "wylewać dziecka z kąpielą".
W każdej służbie, instytucji czy organizacji znajdą się osoby, które sprawiają trudności, mają problemy albo dopuszczają się przestępstw – niezależnie od charakteru pracy. Każda służba mundurowa rządzi się swoimi prawami, a poziom stresu w takich zawodach jest bardzo wysoki. Takie są realia pracy w Służbie Ochrony Państwa, policji, straży pożarnej czy w ratownictwie medycznym.
Każda z tych instytucji dysponuje mechanizmami nadzoru – są osoby i zespoły odpowiedzialne za wykrywanie incydentów czy problemów psychologicznych funkcjonariuszy.
Jednak biorąc pod uwagę skalę zatrudnienia, nie można oczekiwać, że każdy pojedynczy przypadek zostanie wychwycony. Podobne sytuacje miały miejsce w policji czy innych służbach – to kwestia rachunku prawdopodobieństwa.
To, że ostatnio dochodziło do incydentów w Służbie Ochrony Państwa, nie oznacza automatycznie, że cała formacja funkcjonuje źle. Nie można też wnioskować, że politycy czy inne osoby chronione przez tę służbę są gorzej chronieni.
Czyli mówimy tu o incydentach? I kto za to wszystko odpowiada?
Dymisje już mamy. W związku z tym, co się dzieje, zostaną też wprowadzone kroki zaradcze: zwiększone kontrole, większy nacisk na testy psychologiczne i ocenę przydatności do służby. Nie wierzę, że tego typu sytuacje mogą zostać "zamiecione pod dywan". To już nie są czasy, w których coś takiego byłoby możliwe.
Odpowiednie wnioski na pewno zostaną wyciągnięte, ale pytanie o szczegółowe działania proszę kierować do służb.
Takie trudności w służbach pojawiają się również w innych krajach?
Tak, bo to jest czynnik ludzki. Niezależnie od kraju czy służby, takie sytuacje miały miejsce, mają miejsce i prawdopodobnie będą miały miejsce w przyszłości. Bo wszyscy jesteśmy ludźmi.
W każdej organizacji mogą zdarzyć się osoby, które nie powinny pełnić określonych funkcji lub zajmować danego stanowiska, a często dowiadujemy się o tym dopiero po fakcie. 
22 godziny temu
9







English (US) ·
Polish (PL) ·