Wracała do córeczki. Do domu nie dotarła. "Niewiele pamięta"

2 tygodni temu 9
ZIZOO.PL

Data utworzenia: 22 stycznia 2026, 19:00.

Nie milkną echa po tragicznym wypadku, do jakiego doszło w poniedziałek 19 stycznia na Placu Szembeka w Warszawie. Rozpędzona Toyota wjechała tam na chodnik i potrąciła 5 osób. 6-letni Tomek, który wracał z mamą z przedszkola, zginął na miejscu, jego mama wraz z pozostałymi poszkodowanymi została zabrana do szpitala. Reporter "Faktu" rozmawiał z matką jednej z poszkodowanych w wypadku.

Do tragicznego wypadku doszło 19 stycznia w Warszawie. Foto: Mateusz Grochocki East News / WAWA HOT NEWS 24

To miało być zwykłe poniedziałkowe popołudnie. Nikt nie przypuszczał, że skończy się tragicznie. Na miejscu, gdzie doszło do wypadku, ludzie przystają, rozmawiają o tym, co się zdarzyło.

— To straszne. Człowiek nie zna dnia ani godziny i jakby wiedział, że się przewróci, to by sobie usiadł. Szkoda mi tych ludzi, a najbardziej tego biednego dziecka — mówi jedna z kobiet.

Był poniedziałek, 19 stycznia. Rozpędzona Toyota, jadąca od strony Ronda Wiatraczna, zderzyła się z Fordem, który miał wymusić pierwszeństwo, i wpadła na chodnik jak taran. Zmiotła pieszych stojących przed przejściem przy placu Szembeka. Huk był potężny, potem krzyk, panika i rozpacz. Świadkowie mówią, że wszystko trwało sekundy. Właściciel pobliskiego sklepu próbował udzielać pierwszej pomocy, ktoś zadzwonił po karetkę, reszta stała i patrzyła. Pięć osób trafiło do szpitala. Najciężej ranny został sześcioletni Tomek. Chłopiec wracał z mamą z przedszkola, razem szli za rękę do tramwaju. Mieli jechać do domu w stronę Wiatracznej. Tomka, mimo heroicznej walki lekarzy, nie udało się uratować.

— Widziałam, jak samochód nagle znalazł się na chodniku. Nie było szans na ucieczkę — mówi "Faktowi" kobieta, która była świadkiem zdarzenia.

Leżą poturbowani w szpitalu. Karolinę czeka operacja

Reporter "Faktu" dotarł do mamy Karoliny. Młoda kobieta została poszkodowana w wypadku i leży w szpitalu.

– Córka wracała do domu do swojej córeczki, kiedy doszło do wypadku, a teraz leży na oddziale i czeka na operację. Jest kontaktowa, ale niewiele pamięta z tego wypadku. Miała wstrząs mózgu i inne obrażenia — tłumaczy kobieta.

— Ja teraz siedzę i opiekuję się wnuczką. Ona się pyta codziennie, kiedy mama wróci. Widać, że bardzo tęskni. Mam nadzieję, że szybko znów będziemy razem — mówi matka poszkodowanej.

Śmierć Tomka poruszyła wszystkich

Plac Szembeka dziś wygląda inaczej. Na rogu Grochowskiej i Zamienieckiej palą się znicze, Ludzie przychodzą w miejsce wypadku i przystają w ciszy, zostawiają tam pluszaki oraz kwiaty. To miejsce już na zawsze będzie kojarzyć się z tragedią.

Warszawa w żałobie po śmierci chłopca. Dyrektorka przedszkola ze łzami w oczach

Zwłoki 18-latki w mieszkaniu Jacka K. Prokurator ujawnia nowe szczegóły

/4

Marcin Obara / PAP

Toyota wpadła na chodnik i zmiotła z niego kilka osób.

/4

Andrzej Wójcik/Facebook, Aleksander Majdański / newspix.pl

Samochód dachował i wpadł z impetem na chodnik. Nie żyje 6-letni Tomek. Na miejscu wypadku ludzie palą znicze.

/4

Krzysztof Burski / newspix.pl

Ludzie przez cały czas przychodzą na miejsce tragedii.

/4

Krzysztof Burski / newspix.pl

Na tym przejściu doszło do tragedii.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Newsletter

Najlepsze teksty z Faktu! Bądź na bieżąco z informacjami ze świata i Polski

Zapisz się

Masz ciekawy temat? Napisz do nas list!

Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas!

Napisz list do redakcji

Przeczytaj źródło