Zakłócenia GPS na Morzu Bałtyckim. Problemy nasilają się przy granicy Polski z Rosją

2 tygodni temu 9
ZIZOO.PL

Na Morzu Bałtyckim nie tylko jest zagłuszany sygnał GPS, ale też jest emitowany fałszywy, podszywający się pod prawdziwy. Urządzenia zakłócające są zlokalizowane w obwodzie królewieckim. Statek stojący w porcie w Gdańsku w systemie pokazuje się, że jest 150 km dalej.

Na wodach Zatoki Gdańskiej będącej częścią Morza Bałtyckiego jest regularnie zagłuszany i fałszowany sygnał GPS – wynika z badań Uniwersytetu Morskiego w Gdyni i firmy GPSPatron. Jak podaje Onet, problemy nasilają się wraz ze zbliżaniem się do rosyjskiej granicy. Dane pokazują, że zakłócenia wytwarzane są przez cztery różne urządzenia, umieszczone w różnych lokalizacjach. „Ich działania są jednak koordynowane: cały system włącza i wyłącza się w tym samym czasie” – czytamy.

Wszystko wskazuje na użycie wojskowej technologii. Współautor badań dr Jarosław Cydejko z Wydziału Nawigacyjnego Uniwersytetu Morskiego w Gdyni tłumaczył, że problem trwa od 2024 r. Na początku dochodziło tylko do zagłuszania sygnału, a w 2025 r. doszło emitowanie fałszywego sygnału podszywającego się pod ten prawdziwy. – Nie widziałem wcześniej czegoś takiego na taką skalę – ocenił naukowiec.

Rosjanie zagłuszają sygnał GPS nad Polską. Urządzenia zakłócające są w obwodzie królewieckim

Dr Cydejko nie ma wątpliwości, że urządzenia zakłócające są zlokalizowane w obwodzie królewieckim. – Znamy konkretne miejsca, w których znajdują się te instalacje. To wybrzeże obwodu, miejscowości Bałtyjsk i Okunewo – powiedział naukowiec. Sprawa jest poważna, bo wpływa na ruch morski. Dzięki lokalizacji satelitarnej statki raportują swoje położenie w specjalnym systemie, który jest widoczny dla innych jednostek. AIS na całym świecie jest podstawą unikania kolizji i wypadków na morzu.

Raport wskazuje na szczególne przypadki „teleportacji” statków. Jednostki pokazywały się w odległych częściach Morza Bałtyckiego, a nawet na lądzie. Statek stojący w gdyńskim porcie raportował swoje położenie 150 km dalej. Sytuacja wymusiła na załogach większą czujność. – Widzimy elektroniczną grę w kotka i myszkę. To jak wirus i antywirus – podsumował specjalista z firmy GPSPatron Krasimir Hristov.

Czytaj też:
Widok jak z kosmosu nad Bałtykiem. Fioletowa plaża w śniegu
Czytaj też:
Sztorm wyrzucił dwa „giganty” nad Bałtykiem. Wiadomo, skąd przypłynęły

Przeczytaj źródło