Czarnek idzie na wojnę z fotowoltaiką, księża... raczej nie. "To jest dla mnie wstrętne"

6 godziny temu 26
ZIZOO.PL
– Zdemontuję to świństwo, jak tylko mi się to spłaci – zapowiedział Przemysław Czarnek, po raz kolejny odnosząc się do fotowoltaiki, którą wcześniej zainstalował na dachu swojego domu. Ciekawe, co powiedziałby parafiom, które też postawiły na panele fotowoltaiczne. W skali kraju jest ich niemało, a księża, z którymi rozmawiamy, żadnego demontażu nie planują. Temat nie jest jednak tak jednoznaczny, jak się wydaje. – Ja jestem bardzo zadowolony. Panele fotowoltaiczne się sprawdzają. Decyzja o ich montażu kilka lat temu była bardzo słuszna – mówi naTemat ks. Wojciech Węckowski, proboszcz parafii pw. Świętego Maksymiliana Marii Kolbego w Łubianie na Kaszubach. To jedna z parafii w Polsce, która nie tylko postawiła na fotowoltaikę, ale panele na dachu kościoła ułożyła w kształcie krzyża. Dokładnie trzech – dużych i widocznych z daleka. Z tego powodu w 2021 roku było o niej głośno w całej Polsce. Panele zakładał poprzedni proboszcz. Jednak obecny, który jest od roku, sam widzi plusy. – Wiadomo, że przy takich zimach, jak w tym roku, nie starczy prądu, który jest magazynowany cały rok. Jednak w ciągu roku oszczędność jest zauważalna w rachunkach, bo płatności są znacznie niższe. Gdy panele były montowane, powstawały memy, że to jest kościół pw. Matki Boskiej Fotowoltaicznej. Ale nawet jeśli inni się śmieją, ja płacę znacznie niższe faktury – mówi proboszcz. Paneli z dachu kościoła by nie zdejmował. – Patrzę pod kątem gospodarki parafialnej. Na razie wszystko działa. Jestem zadowolony. Są oszczędności – ocenia. Czarnek: Zdemontuję to świństwo, jak tylko mi się to spłaci Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera, jak wiadomo bardzo religijna osoba, dość drastycznie zmienił w kwestii fotowoltaiki zdanie. Przypomnijmy, podczas konwencji PiS w Krakowie, w pewnym momencie tak zaczął atakować odnawialne źródła energii: – To państwo ma pojechać do Brukseli i powiedzieć: Nie mamy już ETS-u w Polsce, wypowiadamy to, nasze firmy nie będą tego płacić, nie mamy żadnego waszego miksu energetycznego. Nie mamy żadnego Zielonego Ładu. Żadnych OZE-sroze dofinansowanych dopłatami. My mamy nasz miks węglowy. Bo my mamy nasze bogactwa naturalne. I wara wam od nich. Szybko mu wypomniano, że sam zainstalował panele fotowoltaiczne na dachu własnego domu pod Lublinem. Od tamtej pory słyszymy, jak uderza w fotowoltaikę i zapowiada, że je zdemontuje. 16 marca znów powtórzył: – Tak jak powiedziałem wielokrotnie: zdemontuję to świństwo, jak tylko mi się to spłaci i jak tylko wyjdę – w zasadzie nie ja, tylko moja żona – z tego okresu trwałości projektu. Księża od fotowoltaiki, z którymi rozmawiamy, nie chcą w żaden sposób odnosić się do jego słów. – Każdy ma prawo do swoich poglądów. Nie chcę wchodzić w spory polityczne – ucinają dyskusję. Ale jednocześnie brzmią jak prawdziwi fachowcy od energii odnawialnej. Rzucają cenami, analizami, terminami i porównaniami "jak ma się do tego węgiel". W ostatnich latach wiele parafii poszło w kierunku nowego źródła energii.  Ale czy dziś, jak Czarnek, żałują instalacji paneli na dachach kościołów? Od razu uprzedźmy – na pewno nie zamierzają ich zdejmować, choć mają kilka konkretnych uwag. Ksiądz: W tej debacie powinny być argumenty, a nie emocje i ideologia – Mnie osobiście bardzo przeszkadza wprowadzanie ideologii do tematów technicznych. To jest dla mnie wstrętne – uprzedza jeden z proboszczów. Jak dodaje, z racji technicznego wykształcenia, sam ma pewną wiedzę na ten temat.  – Chciałbym, żeby o takich sprawach decydowali inżynierowie, a nie politycy. A decydują z jednej strony przeciwko węglowi, a z drugiej przeciw energii odnawialnej. Bardzo mnie to boli nie tylko jako księdza. Bo wiem, że są prawdy wiary, w które głęboko wierzę i je głoszę jako ksiądz. I wiem, że są prawa fizyki oraz ekologia. Niech ten obszar będzie racjonalny, a nie ideologiczny. Zarówno z jednej, jak i z drugiej strony – reaguje. Uważa, że fotowoltaika w jego parafii "spisuje się dobrze". Ale tu pojawia się "ale". – Gdybym dziś miał instalować panele fotowoltaiczne, musiałbym to przeanalizować z pomocą fachowców i wtedy podjąłbym decyzję. Bo i jeden i drugi rząd robił nas w bambuko. A ofiarami są dziś inwestorzy. Dlatego w tej debacie powinny być argumenty, a nie emocje i ideologia – powtarza.  Bo księża, jak się okazuje, takich rozwiązań chcą. I to od lat. Ksiądz: Czy demontować panele? Myślę, że nie W Pleszewie w Wielkopolsce potężny, 12-metrowy krzyż z paneli fotowoltaicznych wisi na elewacji kościoła pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej. Już w 2019 roku rozsławił go na całą Polskę. I nie tylko. Pisała o nim również agencja Reuters. Proboszcza parafii św. Floriana, do której należy kościół, nazwano księdzem-ekologiem. "Przerażały mnie rachunki za prąd. Jednocześnie ciągle myślałem o słowach papieża Franciszka z encykliki, w której mówi o trosce o świat, o tym, abyśmy dbali o przyrodę i jej nie niszczyli" – cytowały media jego słowa. Jak jest dziś? Ks. Krzysztof Guziałek, proboszcz z Pleszewa, mówi naTemat, że nie żałuje instalacji. Zastanawia się nawet nad dołożeniem paneli na dachu. Ma jednak gorzkie przemyślenia. Uważa, że na początku było lepiej. Dziś, jak ocenia, fotowoltaika służy jego parafii w 50 proc. Była surowa zima, pompy od pieca na pellet i dmuchawy w Kościele pracowały non stop. Do tego dochodzi zmiana przepisów.  – Nigdy nie rezygnuję i nie chcę rezygnować z ekologicznych rozwiązań. Ale w tej chwili wchodzą nowe przepisy, są nowe kalkulacje. Dopłacamy do wszystkiego. Nie jest to tak opłacalne jak zapowiadano. Ale czy demontować panele? Myślę, że nie – mówi proboszcz. Ma świadomość, że zdania są podzielone. Słyszy to również od właścicieli domów jednorodzinnych. – Uważam natomiast, że osoby i instytucje, które odpowiadają za energetykę, muszą realnie podejść do tego tematu. Nie zmieniać przepisów w trakcie użytkowania. I może uczyć się na wzorcach zachodnich, które są już sprawdzone i szukać rozwiązań bardziej zachęcających do korzystania z ekologii – dodaje. Pierwsza fotowoltaika na dachu kościoła w Polsce – w 2011 roku Historia parafialnej fotowoltaiki w Polsce jest jednak dłuższa. Za pierwszą parafię, która ją zainstalowała uważa się parafię pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Jaworznie. Tam panele na dachu kościoła pojawiły się już w 2011 roku. "Została uruchomiona największa z czterech zarejestrowanych w Polsce instalacji fotowoltaicznych. Sanktuarium było w kraju pierwszym kościołem, którego proboszcz ks. Józef Lenda zdecydował się postawić na dachu świątyni 312 paneli fotowoltaicznych o powierzchni 1,5 m2 i łącznej mocy 71 kW" – opisywał jaworzyński portal jaw.pl. Tak wielka to była nowość, że – jak wspominał proboszcz parafii – do miasta przyjeżdżali inżynierowie i ekolodzy z całej Polski, by oglądać ich instalację. Później doszły kolejne kościoły – w Sosnowcu, Poznaniu i w innych diecezjach. Na kolejnych zaczęły się też pojawiać panele w kształcie krzyża. Na przykład w Lipkach na Opolszczyźnie, a także na warszawskim Grochowie, o czym również było głośno. "Gratulacje dla proboszcza z kościoła na warszawskim Grochowie, który po cichu połączył dwie zwaśnione Polski: Położył na dachu panele fotowoltaiczne, ale ułożył je w kształt krzyża. Widać tylko z nieba, ale moim zdaniem Bóg widzi i cieszy się!" – pisał na Facebooku działacz społeczny Jan Mencwel. "Ksiądz chciał zaoszczędzić na rachunkach za prąd oraz iść z duchem czasów, zachęcony przez papieża" Panele fotowoltaiczne dotarły nawet do parafii na Podhalu. Gdy w 2024 roku proboszcz parafii Niepokalanego Serca NMP w Gronkowie je zainstalował, również wzbudziło to ciekawość mediów. "Samym tematem interesuję się od dosyć dawna, śledzę różne artykuły i filmy w Internecie. Temat jest mi bliski, lubię takie technologiczne nowinki, a że to była wtedy jeszcze zupełna nowość to szukałem, czytałem, oglądałem i zapoznawałem się z tym tematem" – tłumaczył serwisowi Podhale24.pl proboszcz. Portal tak opisywał wtedy inwestycję w tej parafii, podjętej na wniosek Rady Parafialnej: "Produkuje ona prąd dla budynku plebanii i kościoła oraz samochodu elektrycznego należącego do księdza proboszcza. Prąd zasila też znajdujące się tu magazyny energii. W ostatnim czasie instalację na plebanii uzupełniła pompa ciepła". Z kolei w Gdańsku rozgorzał spór, gdy panele "nielegalnie", bez wymaganych zezwoleń, zainstalował proboszcz Bazyliki św. Brygidy. Konserwator zabytków zażądał ich demontażu, nałożył karę grzywny, ale panele nie znikały. Według Gdansk.pl ks. Ludwik Kowalski tłumaczył, że "chciał zaoszczędzić na rachunkach za prąd oraz iść z duchem czasów, zachęcony przez papieża Franciszka, który w encyklice "Laudato si" zachęca wiernych do bardziej ekologicznego stylu życia i czerpania z dobrodziejstw natury". Była też afera na Podkarpaciu. Wybuchła kilka lat temu z udziałem byłego senatora PiS Kazimierza Jaworskiego, chodziło o projekt budowy farm fotowoltaicznych przy parafiach z funduszy unijnych na lata 2014–2020. Jak donosili dziennikarze "Superwizjera" blisko 40 mln zł miało trafić do 60 parafialnych spółek na Podkarpaciu właśnie na budowę instalacji fotowoltaicznych. Projekt ostatecznie zakończył się fiaskiem, sprawą zajęły się prokuratura i CBA, a trwające od kilku lat śledztwo przedłużono do 2026 roku.  Ksiądz: Ja nie instalowałem paneli po to, żeby je demontować Czy księża, którzy już dawno postawili na fotowoltaikę są zadowoleni z tych inwestycji? – Ja jestem z paneli zadowolony. Rozliczam się na starych warunkach i dla mojej parafii jest to korzystne. Nam przynosi to wymierne efekty w postaci ogrzewania kościoła. W październiku, listopadzie, grudniu ogrzewaliśmy z tego, co zaoszczędziliśmy w wakacje. To duża oszczędność – tłumaczy proboszcz jednej z takich parafii. Twierdzi, że koszt fotowoltaiki już mu się zwrócił. Jednak on również dzieli się mniej optymistyczną refleksją. – Według mnie obecne warunki nie są sprzyjające dla fotowoltaiki. Przykro mi to mówić, bo jestem za takim rozwiązaniem, ale gdybym miał zakładać fotowoltaikę dzisiaj, to bym się mocno zastanowił. Kiedyś było prościej. A dziś faktura ma z 15 punktów – dodaje duchowny. Czy sam zdemontowałby dziś panele ze swojego kościoła? – Ja nie instalowałem paneli po to, żeby je demontować – odpowiada.
Przeczytaj źródło