Wiadomo, co z 2. częścią "F1". Film z Bradem Pittem walczy o głównego Oscara

2 godziny temu 18
ZIZOO.PL
Spekulacje krążyły od miesięcy, ale teraz padły oficjalne słowa. Producent Jerry Bruckheimer potwierdził w rozmowie z BBC, że kontynuacja filmowego "F1" jest w przygotowaniu. Kinowy przebój został nominowany do czterech Oscarów, w tym za najlepszy film. – Pracujemy nad sequelem – powiedział wprost Jerry Bruckheimer, rozwiewając wszelkie wątpliwości fanów. Informacja padła podczas prestiżowego luncheonu Amerykańskiej Akademii Filmowej w Los Angeles, na kilka tygodni przed rozdaniem Oscarów. Choć producent nie zdradził harmonogramu prac ani szczegółów obsady, zaznaczył, że będzie osobiście zaangażowany w decyzje castingowe. Nie potwierdził również, czy Brad Pitt ponownie wcieli się w rolę Sonny'ego Hayesa, choć trudno wyobrazić sobie kontynuację bez gwiazdy pierwszej części. Co ciekawe, zaledwie tydzień wcześniej podczas dnia prasowego Apple TV z sali padło pytanie o sequel "F1". Odpowiadał na nie sam Stefano Domenicali, CEO Formuły 1, który wówczas enigmatycznie stwierdził, by "być czujnym", bo "więcej informacji pojawi się w przyszłości". Dziś już wiemy, że nie były to puste słowa. Film "F1" odniósł ogromny sukces. Ma szansę na Oscara dla najlepszego filmu "F1", współprodukowane przez siedmiokrotnego mistrza świata Formuły 1 Lewisa Hamiltona i wyreżyserowane przez Josepha Kosinskiego, okazało się jednym z największych kinowych hitów ubiegłego roku. Film zarobił 630 mln dolarów na całym świecie, stając się najbardziej dochodową kinową produkcją Apple Original Films. Historia weterana wyścigów, który po latach wraca do stawki F1 z fikcyjnym zespołem APXGP, spotkała się z bardzo dobrym przyjęciem widzów i branży. W tym roku film otrzymał cztery nominacje do Oscara, w tym tę najważniejszą – za najlepszy film. Ma również szansę na statuetki za efekty specjalne, dźwięk i montaż. Bruckheimer przyznał, że skala uznania była dla niego zaskoczeniem. – Byłem zaskoczony i zachwycony tą reakcją. To była długa droga, również ze względu na strajki, ale ostatecznie udało się stworzyć film, który poruszył widzów na całym świecie – powiedział producent. Dodajmy, że jednym z największych atutów "F1" była autentyczność. Film kręcono podczas prawdziwych weekendów wyścigowych w sezonach 2023 i 2024, m.in. na Silverstone podczas Grand Prix Wielkiej Brytanii. Dzięki temu produkcja wyróżniała się realizmem i energią, jakiej wcześniej w kinie wyścigowym brakowało.
Przeczytaj źródło